|
|
taniec z gwiazdami ::
Agnieszka Rylik i Marcin Olszewski
Mistrzyni świata WIFB
w wadze lekkopołśredniej. Karierę sportową zaczęła w wieku 15 lat.
Kuzynka poprosiła ją, żeby towarzyszyła jej w zajęciach samoobrony.
Okazało się, że tak naprawdę są to treningi kick - boxingu, a
Agnieszka zaczęła robić błyskawiczne postępy. Po niespełna roku pracy
była już wicemistrzynią Europy seniorek. Potem dwa razy zdobyła
mistrzostwo Polski, cztery razy pierwsze miejsce w Mistrzostwach
Europy i aż cztery razy zdobyła tytuł najlepszej kick-bokserki globu.
Po jedenastu latach obecności na ringu otrzymała propozycję zajęcia
się boksem zawodowym. Od 2000 roku ciężko pracuje, ponieważ boks wbrew
pozorom ma niewiele wspólnego z kick - boxingiem. Dla niej jest to
sport, który nie może się znudzić. Do każdej walki inaczej się
przygotowuje. Za każdym razem musi opracować inną strategię. Wg niej w
boksie nie siła jest najważniejsza, a odporność psychiczna. Czwarta
walka na zawodowym ringu przyniosła jej pas mistrzyni świata, który do
2001 roku zdążyła obronić trzykrotnie.
Mówi się o niej „Lady Tyson”, albo „Tayson w spódnicy” . Ten ostatni
przydomek odnosi się nie tylko do jej wielkiego talentu sportowego,
ale też do oryginalnego stroju noszonego na ringu. Po prostu nie
chciała boksować w „bezkształtnych galotach”, więc wymyśliła sobie
zgrabne spodenki ze spódniczką. Agnieszka twierdzi, wbrew
stereotypowej opinii, że boks nie zabija ani wrażliwości, ani
kobiecości.
Teraz całą swoją uwagę poświęca „Tańcowi z gwiazdami”. Znowu musi
ciężko pracować, bo to co jest atutem na ringu, przeszkadza w tańcu
towarzyskim. Bokser musi mieć napięte mięśnie obręczy barkowej, a
tancerz wręcz przeciwnie. Poza tym śmieje się, że ma „mały problem z
głową”. W walcu angielskim szyja ma być wyciągnięta, a głowa odchylona
do tyłu i odwróconą w kierunku przeciwnym do ruchu po parkiecie. A to
już jest prawie niemożliwe. Szczęśliwie szybko opanowała kroki, ale
trzymanie ramy kosztuje ja wiele wysiłku. Poza tym w tańcu trzeba też
być aktorką. Przyznaje, że musi pokonać w sobie opór wewnętrzny, żeby
w rumbie zmysłowo gładzić się po włosach, pamiętając w dodatku o
skończeniu ruchu nadgarstkiem i zachowaniu uwodzicielskiego wyrazu
twarzy.
|